Wyjaśniam, że chodzi tutaj o doniesienia, wedle których prezydent Lech Kaczyński ma zamiar zdradziecko podpisać Konstytucję UE (czyli Traktat Lizboński) zaraz po najbliższych eurowyborach, kiedy JarKacz ze swoimi Kaczystami nie będą musieli już udawać - dla celów populistycznie kampanijnych - "patriotycznej postawy", którą to jedynie chce sobie teraz zyskać przychylność euroscpetycznej części elektoratu PiSowskiego (jaka to ciągle daje się mamić na jego manipulacyjne fałsze "pronarodowe").